Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Przedmowa

"Dzieje Cywilizacji w Polsce" to cykl dwunastu szkiców olejnych Jana Matejki jest jedyną w swoim rodzaju, malarską wizją narodowej przeszłości powstałej w latach 1888-1889. Matejko który inaczej niż wielu twórców XIX w.,malował swe historyczne płótna nie tyle"ku pokrzepieniu serc",co raczej z myślą o poruszeniu polskich sumień. Moment powstania, a także zadanie jakie postawił przed sobą malarz przystępując do realizacji dzieła, stanowią swoistą kwintesencję i zarazem podsumowanie całej jego twórczości, zarówno w sensie tematyki i przesłań ideowych, jak warsztatu i metod prezentacji. Jan Matejko (1838-1893), krakowianin niesłychanie silnie związany ze swoją "małą ojczyzną", wynoszony przez nią na piedestał wieloletni dyrektor Szkoły Sztuk Pięknych i doktor honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego zajmuje szczególne miejsce w dziejach nie tylko polskiej sztuki, ale także historii pojmowanej na dwa sposoby jako nauki i jako przeżywanej zbiorowo tradycji. Chciał być i był jednym z dziewiętnastowiecznych „tytanów ducha”, pragnącym swym malarskim dziełem, tak jak wieszczowie poezją, "zjadaczy chleba w anioły przerobić". Żarliwy patriota, mistyk i wizjoner, twórczość swą traktował jako ofiarę składaną na ołtarzu Ojczyzny, jako obowiązek i posłannictwo. Jego dzieła, przepojone historyczno dydaktycznymi treściami, żywo odbierane przez współczesnych, po dziś dzień kształtują społeczne wyobrażenia o narodowej przeszłości. Stanisław Tarnowski: „Historyczny wypadek nie spada z nieba gotowy od razu, on jest przygotowany całym procesem dążeń i zabiegów różnych ludzi, którzy byli lub nie byli obecni w tej chwili, na tym miejscu gdzie się fakt ostatecznie dokonał. Do całości zaś faktu należą ci ludzie jako siły, które go poruszały i powodowały choćby z odłegtości czasu lub z odległości miejsca. Obraz, który całość takiego faktu wystawić ma prawo, owszem powinien wszystkie te sity w swych ramach skupić i pokazać. Wtedy dopiero obraz historyczny będzie prawdziwie samodzielnie stworzonym - nie niewolniczą ilustracją kroniki, ale skupieniem i odtworzeniem samodzielnym tego, co w kronikach jest rozproszone, rozrzucone a do całości faktu należy. Wtedy i malarz będzie artystycznym dziejopisem, sędzią niejako i faktu samego, i wszystkich działających w nim sił i pierwiastków”.

Stwierdzenia te wytrącają z rąk krytyki argument malowania przez Matejkę mistyfikacji historycznych. Wyjaśniają dlaczego zaludniał swe kompozycje ogromną liczbą postaci, które w rzeczywistości nie mogły się spotkać, bądź w ogóle nie były sobie współczesne. Poprzez nie malarz wprowadzał do swej plastycznej opowieści wątki, fakty i treści dziejące się niejako poza obrazem, które jednak w decydujący sposób wpływały na wymowę przedstawianych zdarzeń. Metoda ta, utożsamiająca w istocie dzieło malarskie z literaturą historyczną naukową i publicystyczną wzbudzała wątpliwości już u współczesnych.
Cytowany Stanisław Tarnowski pisał: "Filozoficzny wykład historii, nauka moralna lub polityczna z niej wydobyta jest pojęciem abstrakcyjnym i wymalować się jej nie da. Potrzebuje na oznaczenie swojej myśli tej precyzji słowa, której kolor w sobie mieć i wyrazić nie może".
Matejko, oskarżany przez środowiska artystyczne o zdradę malarstwa dla historii, był głęboko przekonany o słuszności swojej drogi twórczej. Począwszy od Stańczyka i Kazania Skargi, obrazów namalowanych w latach 1862 i 1864, konsekwentnie ją realizował, uważając się z coraz większą pewnością za twórcę nowego, mającego moc posłannictwa kierunku malarstwa historycznego. Od dzieciństwa rozmiłowany w historii, głęboko i osobiście ją przeżywał, aż do mistycznego traktowania elementów teraźniejszości jako swoistych dziejowych deja vu. W przypadkowych zbieżnościach dat dziennych wydarzeń historycznych i swoich prac dopatrywał się działania sił nadprzyrodzonych i potwierdzeń słuszności wyznaczonych sobie celów.

Był wytrawnym znawcą przeszłości narodowej. Uczestniczył poprzez systematyczne lektury i udział w życiu naukowym w osiągnięciach ówczesnej polskiej historiografii i samodzielnie studiował oryginalne przekazy historyczne, kroniki, roczniki i dokumenty głównie dzięki fundamentalnym wydawnictwom źródłowym końcowych dekad XIX w. Znawca i miłośnik Kroniki polskiej Mistrza Wincentego zwanego Kadłubkiem, Roczników czyli kronik Królestwa Polskiego Jana Długosza, także Kroniki polskiej Joachima i Marcina Bielskich, gromadził i przerysowywał wszelkiego rodzaju zabytki, szczególnie wyroby rzemiosła artystycznego i przedmioty codziennego użytku niezbędne do wiernegoodtworzenia na płótnach historycznych realiów. Wśród gromadzonego materiału ikonograficznego ważną rolę odgrywały przedstawienia na średniowiecznych pieczęciach, z których odtwarzał wygląd, pozy, atrybuty władzy, a nawet cechy indywidualne postaci.

Przed przystąpieniem do malowania, jak zawodowy historyk, rozpoczynał pracę od sformułowania problemu badawczego tematu projektowanego obrazu. Następnie gromadził i zaznajamiał się ze źródłami i literaturą, głęboko wnikał w zagadnienia polityczne, ustrojowe i kulturalne epoki. Przede wszystkim jednak poznawał ludzi i związki między nimi. Pragnąc, by jego wizja malarska możliwie wiernie oddawała rzeczywistość historyczną, kopiował obrazy dawnych mistrzów starając się swą technikę możliwie zbliżyć do historycznego autentyku. Zabiegi dotyczące warsztatu malarskiego i historyczne prace warsztatowe owocowały ogromną erudycją. Pozwalało to Matejce wiernie obrazować przy pomocy znanych zabytków materialne realia epoki, wiązać poznane postacie wzajemnie ze sobą, a te z kolei z przedstawianym na płótnie miejscem, siecią prawdziwych historycznie związków, także tworzyć aluzje czy nawet alegorie będące relacją ze źródeł.

Takie głęboko przemyślane, pełne wartościujących symboli, syntetyczne kompozycje prawdziwe „łamigłówki historyczne”, wymagały od widza orientacji na poziomie profesjonalnym.Stąd, pomimo niezłego przygotowania ówczesnych warstw oświeconych i panującej na historię mody, obrazy Matejki wymagały komentarza słownego.
Paradoksalnie, dzieła Matejki, które zawładnęły wyobraźnią społeczną, są w istocie rzeczy mało czytelne. Odnosi się to szczególnie do omawianego cyklu Dzieje cywilizacji, w którym malarz historiozof próbował przedstawić efekty swoich wieloletnich przemyśleń na temat dziejów Polski, dać ich syntezę i spuentować. Trudno je zrozumieć bez próby zanalizowania podstaw światopoglądowych i filozoficznych Matejki, ujawniających się w najbardziej hermetycznej warstwie obrazów treściach dydaktycznych i aktualizacjach.
Najogólniej rzecz ujmując są one bliskie, jeśli nie tożsame z historiozoficznymi przesłaniami krakowskiej szkoły historycznej, ukształtowanej w latach sześćdziesiątych XIX w. w środowiskach akademickich Krakowa i Lwowa. Najistotniejszym ich elementem była nowa odpowiedź na nurtujące Polaków epoki rozbiorowej pytanie o przyczyny utraty niepodległości.
Twórcy doby romantyzmu, na których wychował się Matejko historycy z Joachimem Lelewelem na czele, a także poeci usiłujący po rozbiorowym załamaniu bronić dorobku narodowej przeszłości wskazywali na czynniki zewnętrzne tragedii upadku państwa: siłę i zaborczość despotycznych sąsiadów, zwalniając tym samym obywateli Rzeczypospolitej od odpowiedzialności za jej tragiczny los. Z tym wiązała się „optymistyczna” ocena dorobku dziejowego Polaków, a szczególnie takich cech i zjawisk, jak: poczucie wolności, demokratyczny ustrój, pluralizm etniczny i religijny, otwartość i tolerancyjność postaw. Konsekwencją było niezachwiane przekonanie o umiejętności rządzenia się przez Polaków, a zatem i możliwości odzyskania niepodległości w stosownej chwili, na drodze zbrojnej. Ten „szlachecko rewolucyjny” światopogląd zyskiwał filozoficzne umocowanie w idei mesjanistycznej każącej cierpieć niewinnym (w gruncie rzeczy) Polakom niewolę rozbiorów za inne narody, które dzięki tej ofierze zostaną wyzwolone. Kolejne nieudane próby zbrojnego „wybicia się na niepodległość”, szczególnie zaś hekatomba powstania styczniowego, w dramatyczny sposób zmusiły twórców do reinterpretacji wizji przeszłości narodowej i zmiany postaw społecznych z romantycznej, negującej zaborową rzeczywistość, na bardziej akceptującą - pozytywistyczną. Najłatwiej o to było w dzielnicy, w której Polacy cieszyli się względną swobodą czyli w zaborze austriackim. Zmiana postaw wiązała się z odłożeniem na przyszłość odzyskania niepodległości, choć nie rezygnacją z niej. Wyjaśnienie tego zaniechania wymagało udowodnienia, że przyczyny utraty niepodległości były głębsze i tkwiły nie tylko w zaborczości sąsiadów, ale przede wszystkim w postawach samych Polaków, w specyfice polskiego procesu historycznego, wykazania, że przezwyciężenie ich będzie trudne i długotrwałe. Ta „pesymistyczna” myśl, że to w istocie sami Polacy są winni, znajdująca największy społeczny rezonans w zachowawczych kręgach ziemiarisko-inteligenckich tworzących środowisko tzw. kon-serwatystów galicyjskich, stała się filozoficzną podstawą krakowskiej szkoły historycznej.
Obok Józefa Szujskiego ton jej nadawali Michał Bobrzyniski i Stanisław Smolka. Szkoła krakowska nie była jednak monolitem. Rekonstruowane przez Smolkę procesy zachodzące w Polsce średniowiecznej miały bez porównania mocniejszą podstawę w analizie źródeł niż wizjonerska synteza Szujskiego. Matejko, z dostępnych w owym czasie co najmniej dwóch różnych interpretacji, wybrał tę bardziej konserwatywną. Prekursorem kierunku, który wpłynął na zmianę poglądów malarza jeszcze przed klęską powstania styczniowego, był krytyczny dziejopis Sejmu Czteroletniego Walerian Kalinka. Odejście od romantycznej, w wydaniu popularnym sentymantalno sielankowej wizji własnej historii, wymagało istotnego pogłębienia badań i wydoskonalenia narzędzi naukowego poznania przeszłości. Była to niepodważalna zasługa szkoły krakowskiej. Za realizmem historycznym szedł jednak także pragmatyzm polityczny oraz uwstecznienie ideałów społecznych i światopoglądu w kierunku prawicowoautorytarnym (idealizacja państwa i silnej władzy monarszej, korespondująca z uznaniem zaborczej zwierzchności, krytyka wolnych elekcji, demokracji szlacheckiej i samorządności). Współbrzmiały z tym hasła katolickiego fundamentalizmu potępiające odstępstwa od ortodoksji otwartość na nowe prądy religijne, tolerancję wobec różnowierców, a także niezaangażowaną postawę tzw. chłodnego polityka. W efekcie dawało to negatywną ocenę roli mniejszości religijnych i etnicznych w narodowych dziejach.

Uzasadniająca postawę życiową "tu i teraz" pesymistyczna konstatacja historyczna, wymagała filozoficznego podparcia niosącego pewien ładunek nadziei. Stał się nim, szczególnie dla gorliwych wyznawców, takich jak Matejko, prowidencjalizm czyli wiara, że dziejami kierują przedwieczne wyroki Opatrzności, a także chrześcijańska logika grzechu, pokuty i odkupienia. "W faktach dokonywanych czytamy przedwiekowe kreślenia myśli bożej, palcem jego zapisanej w księdze przeznaczeń, które się dziwnie w tradycje narodu wplatają" mówił Matejko w 1878 r. przedstawiając się także jako wyznawca swoistej, "pesymistycznej" teozofii, uznającej surowe wyroki boskie dotyczące Polski za słuszne, w tym także ogrom win Polaków i nieuchronność kary jaka spotkała naród.

Karą za zmarnowanie wspaniałych szans i roztrwonienie kilkusetletniego dorobku pokoleń była oczywiście utrata niepodległości i rozbiory. Warunkiem koniecznym do odrodzenia była więc, zgodnie z tą logiką spowiedź i pokuta. Zbudowanie świadomości winy Polaków i wzbudzenie wyrzutów sumienia stało się, w wymiarze etycznym, celem uczonych i artystów z kręgu szkoły krakowskiej, krytykowanym z kolei przez romantyków za tworzenie dzieł niczym "zbiorowy sakrament pokuty". "Rozdrapywanie ran ", by budzić żal za narodowe grzechy ten warunek konieczny odrodzenia, a nie „krzepienie serc”, stało się również dydaktycznym przesłaniem twórczości Matejki. Najpełniejszą ilustracją tej postawy jest obraz Rejtan z 1866 r. tak ostentacyjny i bezkompromisowy w krytyce osiemnastowiecznych Polaków, że jak pisze Jarosław Krawczyk po jego wystawieniu malarz oskarżony został przez Józefa Ignacego Kraszewskiego o "policzkowanie umarłej Matki" (Ojczyzny) i usprawiedliwianie zaborców. Po tym doświadczeniu, wierny swej metodzie i historiozofii Matejko manifestował swoje krytyczne poglądy w sposób bardziej zawoalowany. Wkładał je w usta Stańczyka postaci zatroskanego dziejowego mędrca patrioty przenikającego wyroki Opatrzności, któremu użyczał swoich rysów (obrazy: Stańczyk, Hołd pruski, Zawieszenie dzwonu Zygmunta). Wprowadzał też do swych kompozycji postacie o negatywnych konotacjach lub niezaangażowanych widzów świadków komentujących krytycznie przedstawiane wydarzenia. W ten sposób nawet tak pełne optymistycznych treści fakty jak bitwa pod Grunwaldem, hołd pruski czy uchwalenie Konstytucji 3 Maja, na obrazach Matejki wzbogacały się w oczach wtajemniczonych o przekazy treści pesymistycznych nie wykorzystanych szans, politycznych błędów i wątpliwości co do słuszności przeprowadzonych reform.

Wiara w Opatrzność rodziła potrzebę choćby symbolicznego ukazania nadziei. W twórczości Matejki rolę tę pełni postać św. Stanisława jednego z patronów Królestwa Polskiego, krakowskiego biskupa, którego kult zaczął szerzyć Wincenty Kadłubek. Literatura hagiograficzna oraz Roczniki Długosza uczyniły ze świętego symbol zjednoczenia państwa. Treści te Matejko aktualizował i przenosząc w realia Polski poro zbiorowej czynił ze świętego patrona odbudowy narodowego bytu. Jego wizerunki umieszczał na wielu płótnach także w cyklu Dzieje cywilizacji na obrazach VII i IX - jako godło pierwszego herbu Akademii Krakowskiej. Wskazywał przez to także na istotną rolę Uniwersytetu w procesie odbudowy suwerenności państwowej. Z krakowską uczelnią związana jest także druga postać kreowana przez malarza na świętą patronkę Polski królowa Jadwiga. Poprzez dzieło odnowienia uczelni symbolizuje ona awans cywilizacyjny Polaków, oparty na ofiarności, wierze i zgodnej z nią nauce.

Matejce, ascecie i nieszczęśliwemu w życiu prywatnym katastrofiście, odpowiadały nie tylko pesymistyczne przesłania ideowe szkoły krakowskiej. Jak zauważa przywoływany już autor książki Matejko i historia Jarosław Krawczyk, jest bardzo prawdopodobne, że cały swój pomysł "malarstwa historiograficznego" oparł na wypracowanej w latach pięćdziesiątych XIX w. przez Józefa Szujskiego teorii dramatu historycznego polegającej właśnie na "uwzniośleniu wizji narodowych dziejów przy jednoczesnym oparciu jej na fundamencie pozytywnej historiozofii". Wiadomo także, że Matejkę malarza inspirowały podejmowane przez Szujskiego tematy badawcze i literackie, np. sprawa Zborowskich, czy tak ważne dla Dziejów cywilizacji badania nad Uniwersytetem Krakowskim w XV w. W swych obrazach umieszczał swoiste cytaty z dzieł historyka. Rywalizując z nim na polu zasług dla Ojczyzny w gruncie rzeczy przejął od niego sposób widzenia narodowych dziejów wraz z zespołem przyczyn upadku państwa.

Wydaje się, że najdosłowniejszą malarską transformacją poglądów Szujskiego jest właśnie cykl obrazów Dzieje cywilizacji w Polsce. Spośród dzieł historyka, które wywarły najdonioślejszy wpływ na wizję Matejki, wymienić należy przede wszystkim wygłoszone w latach 1877/1878 uniwersyteckie wykłady z dziejów cywilizacji w Polsce. Matejko zapewne je słyszał, a na pewno studiował opublikowane w tomie VII, serii II wydania zbiorowego Dzieł Józefa Szujskiego pt. Z wykładów o dziejach cywilizacji polskiej(Kraków 1888). W tym samym tomie Dzieł znalazł się kolejny ważny tekst, w którym badacz sformułował podstawowe założenia i prawidłowości rozwojowe polskiego procesu historycznego:
O młodszości naszego cywilizacyjnego rozwoju (wyd. 1. Kraków 1882). Bezpośrednią inspiracją, a nawet więcej czymś w rodzaju scenariusza dla co najmniej dwóch obrazów Matejki

( Wpływ Uniwersytetu na kraj w wieku XV, Złoty wiek literatury w XVI w.),

stały się treści i poglądy zawarte w cyklu publicznych odczytów Szujskiego wygłoszonych w 1880 r. pt. Odrodzenie i reformacja w Polsce (Dzieła, seria II, t. VIII, Kraków 1888), stanowiących jakby przeniesienie do epoki nowożytnej wątków podjętych w wykładach o dziejach cywilizacji polskiej.

Według Szujskiego osią polskich dziejów jest konflikt pomiędzy osiągnięciami cywilizacji a sprawnością polityczną państwa, przy założeniu "młodszości cywilizacyjnej" względem Zachodu. Przejmowane stamtąd bezkrytycznie wzorce kulturowe, instytucje i idee na skutek niedojrzałości cywilizacyjnej narodu i państwa polskiego przeradzały się w czynnik anarchizujący, zarówno społeczeństwo, jak i jego organizację. Postawione ponad siłę zadania szczególnie ustrojowa i kulturowa absorbcja Litwy po jej przyłączeniu, spowodowały rozproszenie energii narodu na wielkich przestrzeniach zjednoczonej Rzeczypospolitej. Zwycięstwo magnaterii nad szlachtą przyniosło także klęskę mieszczaństwa, a "duch kolonialny spowodował decentralizację państwa i bunt przeciw niemu ". Humanizm, podmywający podstawy niezbyt jeszcze mocno zakorzenionej w społeczeństwie polskim wiary, a następnie reformacja i idąca za nią religijnopolityczna demoralizacja, uniemożliwiły niezbędną do normalnego funkcjonowania państwa zgodę społeczną. Rozwój „stanowego parlamentaryzmu opartego na jednomyślności” i lęk pokonanych różnowierców przed katolicką hierarchią kościelną i państwową doprowadziły do sparaliżowania władzy centralnej. Upadek, począwszy od pierwszego bezkrólewia (lata 1572-1573), władzy królewskiej, a za nią w efekcie „rozrzedzonego” i zanarchizowanego państwa, były w warstwie filozoficzno teologicznej konsekwencją zejścia z wytyczonych przez Opatrzność dróg, wskazywanych na ziemi przez Kościół katolicki. To „zejście”, czy też zachwianie naturalnej równowagi gwarantującej pomyślny rozwój, nastąpiło gdzieś u progu epoki nowożytnej. Stąd więcej akceptacji dla dziejów nieskażonego średniowiecza niż epoki nowożytnej, dającej się zauważyć także 12 w kompozycji Dziejów cywilizacji Matejki.

Na kształt i wymowę ideową dzieła wpływ miały także inne czynniki i okoliczności. Przystępując do malowania obrazów, Matejko był pod wpływem ważkich dla Krakowa i dla niego samego wydarzeń z roku poprzedniego uroczystości poświęcenia gmachu Collegium Novum, w czterysta dziewięćdziesiątą rocznicę utworzenia fakultetu teologii Akademii Krakowskiej. Z tej okazji Matejko otrzymał doktorat honoris causa wydziału filozoficznego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wydarzenia te skłoniły malarza (wiemy to z omówienia Eustachego Skrochowskiego pt. Szkice Matejki z historii cywilizacji w Polsce zamieszczonego w "Przeglądzie Powszechnym" w 1889 r.) do namalowania obrazu przedstawiającego ufundowanie krakowskiej uczelni.
"Ale idąc w głąb rzeczy pisze Skrochowski (powołując się na wypowiedź Matejki) umysł jego wyróżniał coraz wyraźniej w przeszłości elementa, które się na ten fakt dziejowy i dalsze jego skutki składały. A że tak te przyczyny jak i skutki odnosiły się wszystkie do historii cywilizacji w Polsce, więc przedmiot mu się rozogólnił i rozszerzył i przedstawił mu się jako tej cywilizacji w Polsce historia ". Gorzkowski z kolei zaznacza, że " treść do obrazów na tle historii cywilizacji nie była jeszcze dotąd w sztuce opracowaną, toteż Matejko robił obszerne, długie przygotowawcze studia". Pierwsze obrazy, które namalował w czerwcu i lipcu 1888 r. dotyczyły, zgodnie z pierwotnym pomysłem, Uniwersytetu jego założenia (VII) i wpływu na kraj w XV w. (IX). Jako dalsze przyjaciel malarza wymienia: Chrzest Litwy (VIII), W Łęczycy pierwszy sejm (IV), Złoty wiek literatury (X), Klęskę lignicką (V), Powtórne zajęcie Rusi (VI) oraz Konstytucję 3 Maja-Sejm Czteroletni-Rozbiór 1795. (XII). Po namalowaniu ośmiu (lub może dziesięciu) obrazów w końcu 1888 r., Matejko miał zamiar (jak pisze Gorzkowski)" dać jeszcze osiem szkiców tamujących oświatę w kraju i tyleż, to jest osiem, do dziejów legendarnych ".

Widać więc, że projekt malarza ewoluował od jednego obrazu alegorycznej syntezy cywilizacji zamkniętej w temacie Ufundowanie Akademii Krakowskiej, poprzez zestawienie jej czynników sprawczych i hamulców z kanonem polskiej tradycji legendarno historycznej, w kierunku, najogólniej rzecz ujmując, zobrazowania „kamieni milowych cywilizacji” ze szczególnym uwzględnieniem dziejowej roli Uniwersytetu Jagiellońskiego. Całości swego pierwotnego zamierzenia nie zrealizował. Ostatecznie do najważniejszych w ideowej konstrukcji cyklu obrazów ukazujących apogeum rozwoju, jak i wypełniających proces dziejowy momentów upadku, domalował jeszcze dwa ilustrujące genezę cywilizacji. Jako te najpóźniejsze obrazy, malowane w styczniu i lutym 1889 r., Gorzkowski wymienia: Koronację pierwszego króla (II) i Zaprowadzenie chrześcijaństwa (I). Na tym Matejko prace malarskie zakończył. Cykl składa się więc tylko z dwunastu obrazów, których tematy są bardzo nierównomiernie rozłożone na osi czasu. Średniowiecza (do końca XV w.) dotyczy dziewięć obrazów, a tylko trzy ilustrują czasy nowożytne (z czego epoce królów elekcyjnych poświęcił jedynie dwa krańcowe: Potęga Rzeczypospolitej u zenitu (XI) i Konstytucja 3 Maja. Rozbiór 1795 (XII). Być może Matejko jak pisze jeden z wydawców odautorskich komentarzy do obrazów (o czym niżej) Ernest Łuniński "wzdragał się być pieśniarzem kurczenia duszy narodowej w cyklu nieśmiertelnych podbojów duchowych Polski". Możliwe więc, że tylko program dotyczący rozwoju cywilizacji w średniowieczu zrealizował w całości. Odstąpił natomiast od ilustrowania wspomnianych przez Łunińskiego "hamulców" cywilizacji nowożytnej, nie chcąc, by obraz całości wypadł aż nazbyt czarno.



Do góry